Introligatornia a pomysł na prezent

Mój dziadek niedawno miał swoje osiemdziesiąte urodziny. Liczba okrągła, więc przyjęcie musiało być z pompą. Zjechała się na nie cała rodzina, a babcia upiekła chyba tonę ciasta. Do tej pory mamy jeszcze spory kawałek, mimo iż każdy dostał placek na wynos. Skoro były urodziny to musiały być i prezenty.

Oryginalna okładka na ulubioną książkę może być fajnym pomysłem na prezent

drukarniaMoi rodzice kupili dziadkowi zestaw eleganckiej pościeli, ale ja od dawna wiedziałam, co chcę mu dać. Wiedziałam, że dziadek pisał w młodości wiersze dla babci. Potem jeszcze czasem pisał i czytał nam je na zjazdach rodzinnych, jednak ostatnio zaniechał tej praktyki. Chciałam żeby miał swoje utwory ładnie wydane i oprawione, więc kiedy byłam u niego ostatnio zakradłam się do pokoju i zrobiłam zdjęcia wierszom, bo gdybym zabrała notesik mógłby się zorientować. Później wrzuciłam zdjęcia do komputera i zaczęłam je przepisywać. Nie wiedziałam, które wiersze najbardziej lubi, a że nie było ich dużo to postanowiłam zrobić wszystkie. Potem przyszedł czas na etap ,,drukarnia”. Przyniosłam wiersze na płycie i poprosiłam o wydruk i oprawę. Działała w Łodzi też introligatornia, więc miałam pewność, że będzie ona odpowiednia. Na okładce imię i nazwisko dziadka, a tytuł ,,Wiersze zebrane”. Drukarz dał mi wizytówki z  napisem dobry druk cyfrowy, bym mogła dzwonić kiedy będzie wszystko gotowe do odbioru. Zadzwoniłam w poniedziałek, ale powiedzieli, że jeszcze nie skończyli i żeby przyjść w środę. Trochę się denerwowałam, bo urodziny były w piątek i bałam się, że jak coś się obsunie to prezent nie będzie gotowe.

Na szczęście kiedy przyszłam w środę tomik był wydrukowany i czekał na mnie. Kupiłam do niego ozdobne pudełeczko i kartkę na życzenia. Gdy przyszedł dzień urodzin i wręczyłam dziadkowi prezent widziałam, że był bardzo wzruszony. Przeczytał nam nawet jeden ze swoich wierszy. Cieszyłam się, że moja niespodzianka się udała, a dziadek był zadowolony. Drukarnia i introligatornia to był dobry pomysł.